Agnieszka Romaszewska-Guzy o kłopotach Biełsatu

Pogłoski o zamknięciu nadawanego z polski satelitarnego kanału skierowanego dla Białorusinów wywołało ogromny odzew w mediach. Dyrektor stacji w kilku swoich wywiadach tłumaczyła, dlaczego uważa tę decyzję o zmniejszeniu dotacji MSZ dla stacji za błąd.

 

W połowie grudnia Agnieszka Romaszewska-Guzy na łamach portalu Wpolityce.pl jako pierwsza ujawniła, że według nieoficjalnych informacji polskie ministerstwo spraw zagranicznych zamierza zredukować swoją dotację o 2/3 i zmienić język nadawania stacji na rosyjski

Pytana, co decyzje te oznaczają dla stacji Agnieszka Romaszewska odpowiedziała jednoznacznie, że likwidację.

„Czy można nazwać to inaczej? Dla nas ścięcie dotacji już o 10 proc. byłoby dramatem”.

Zwróciła uwagę też, że decyzji nie uzasadniono:

„Dla mnie to kompletne zaskoczenie. Dopiero dzisiaj dowiedziałam się, że taki dokument jest przygotowany w MSZ. Co prawda, nie został jeszcze oficjalnie przedstawiony, ale z pewnych źródeł wiem, że już jest. Co ciekawe, komisja spraw zagranicznych jednogłośnie przyjęła stanowisko w sprawie wsparcia dla wolnych mediów, a pan minister Dziedziczak powiedział, że podpisuje się pod nim obiema rękami. Jeśli z 17-milionowej dotacji schodzi się do 5 mln, to nawet więcej niż 2/3 budżetu… To jakiś żart! W dodatku bardzo okrutny. Nie wiem, jak mam to rozumieć.”

W wywiadzie dla Programu Pierwszego Polskiego Radia dyrektor Biełsatu skrytykowała jakość analiz, dostarczanych obecnie decydentom o sytuacji na Wschodzie

„11 lat zajmuję się Białorusią i Wschodem – znam tam setki ludzi. Znam rosyjski, białoruski, czytam po ukraińsku, orientuję się w tej całej sytuacji. Jeśli można wymyślić coś takiego jak koncepcję likwidacji telewizji Biełsat, to znaczy, że informacje napływające do rządzących z tego kraju są fundamentalnie fałszywe zaznaczyła dyrektor Biełsatu.

By opowiadać, że Białoruś nie będzie się przyjaźnić z powodu Biełsatu – trzeba być naiwnym albo złej woli – mówiła Agnieszka Romaszewska. Zaznaczyła, że Białorusi potrzebne jest teraz porozumienie gospodarcze, i ono dla Białorusi jest na wagę złota.

W rozmowie z Deutsche Welle Agnieszka Romaszewska opisała perypetie budżetu Biełsatu, który od samego początku istnienia bywał zagrożony decyzjami polityków.

„Nie byliśmy pewni, co będzie. Byliśmy poganiani przez zaprzyjaźnione osoby, również w PO, która przejmowała władzę, żeby jak najszybciej ruszyć i nie dopuścić, żeby komuś przyszło do głowy skasować ten projekt. Szczęśliwie udało się to bardzo szybko. Pierwszy program nadaliśmy 10 grudnia 2007 roku.

Potem co rusz coś się zacinało. Najgorszy kryzys był w 2009 roku, kiedy się zmieniły władze w Telewizji Polskiej i pełniący obowiązki prezesa Piotr Farfał postanowił mnie wyrzucić. Ale po dwóch tygodniach zostałam przywrócona – moim zdaniem po interwencji Radosława Sikorskiego u Romana Giertycha.” opowiadała

W wywiadzie dla Polska The Times dyrektor Biełsatu przypominała, ze TV Biełsat i TV Polonia pełnią zupełnie inne role i są skierowane do zupełnie innych grup odbiorców. Pierwsza do Białorusinów, a druga do mniejszości polskiej na świecie.

„Żeby była jasność – jestem wielką zwolenniczką ocieplenia. Uważam, że jeżeli państwa ze sobą sąsiadują, to muszą mieć ze sobą dobre relacje. A zamrożenie relacji nie sprawdza się. Ale jednym jest utrzymywanie relacji, a drugim – likwidowanie wszystkich atutów, które posiada się w stosunku do danego kraju. Działającej od dziewięciu lat stacji telewizyjnej, która jest jednym z ważniejszych ośrodków niezależnego życia białoruskiego, nie likwiduje się z dnia na dzień. Tak po prostu, w geście dobrej woli. W ten sposób pozbawiamy się narzędzia.” powiedziała.

Z kolei w rozmowie z Wirtualną Polską szefowa Biełsatu zwracała uwagę, że MSZ podaje co raz to nowe przyczyny likwidacji stacji

„Pan minister podaje różne powody, bo ostatnio w jednym z wywiadów podał inne. Mówił, że nie ma pieniędzy, a potrzebuje ich na konsulaty. Szczerze powiem, że trudno mi to w ogóle komentować, bo realnych przyczyn obcinania budżetu Biełsatowi tak naprawdę nie znam. O co tu do końca chodzi? Nie wiem, bo podawane są różne motywacje. […]Jeżeli ktoś uważał, że Biełsat służył do zarejestrowania Związku Polaków na Białorusi, to nawet nie umiem tego skomentować. Jeśli Biełsat ma się zajmować polepszaniem stosunków międzypaństwowych, między rządami oraz zarejestrowaniem Związku Polaków, to w takim razie po co jest w ogóle polski MSZ?” komentowała.

Agnieszka Romaszewska-Guzy o kłopotach Biełsatu
Oceń post

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.