Wywiaz z legendą polskiego sportu samochodowego i pilot rajdowy, Maciej Wiesławski
Czy na polskich drogach coś może jeszcze zaskoczyć doświadczonego rajdowca? Maciej Wisławski – pilot rajdowy i ekspert programu „Co Polak potrafi na drodze” – od lat obserwuje zachowania kierowców z perspektywy zawodowca. Jak ocenia je w programie „Co Polak potrafi na drodze”? Zapraszamy na rozmowę z jednym z naszych ekspertów.
Jako pilot rajdowy widział Pan już chyba wszystko – czy „Co Polak potrafi na drodze” potrafi jeszcze czymś zaskoczyć zawodowca?
Właściwie to nic co jest w tym programie mnie nie zaskoczyło. Ja po nagraniu tych kilkunastu odcinków i skomentowaniu wielu sytuacji drogowych doszedłem do wniosku, że właściwie można to skomentować, że to normalne. Ja wielokrotnie mówiłem do Pawła Dudka, z którym komentuje w parze – Paweł to normalne. Bo naprawdę, na polskich drogach dochodzi do tylu anomalii, tylu zaskakujących, niewyobrażalnych zachowań kierowców, niedouczonych, mających w nosie przepisy, lekceważących totalnie prawo, że to co pokazujemy w tych odcinkach stało się normalnością. Co niestety jest smutne i daje do myślenia – jaka jest przyczyna tego, że Polacy tak słabo jeżdżą? Prosze mnie źle nie zrozumieć, ja nie jestem krytycznie nastawiony do wszystkich kierowców, ja po prostu dużo jeżdżę i obserwuje bardzo dużo zachowań różnych kierowców i tych jeżdżących przyzwoicie, zgodnie z przepisami to naprawdę jest może 15-20%. Cała reszta jeździ byle jak.
Które zachowania kierowców z programu są dla Pana najbardziej niebezpieczne, a które raczej bardziej absurdalne niż groźne?
Uważam, że wszystkie pokazywane sytuacje są sytuacjami bardzo niebezpiecznymi. I niektóre tylko skończyły się w miarę szczęśliwie dla uczestników tych zdarzeń. To jest tak jak z tym powiedzeniem “Człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi” – że siedzi dany kierowca w aucie, a prowadzi nas opatrzność. W przypadku tych szczęśliwych sytuacji, bez większych szkód – to jest to wynikiem tylko i wyłącznie łaski boskiej.
W rajdach liczy się precyzja i przewidywanie – czego Pana zdaniem najbardziej brakuje polskim kierowcom na co dzień?
Prawo jazdy to jest pozwolenie na broń, bo masz półtorej tony w ręku i jeżeli te ręce są nieodpowiednie, nie mają odpowiedniej wprawy – to po prostu jest bardzo niebezpieczna broń. W szkole techniki doskonalenia jazdy mówię: zanim włączysz samochód to włącz wyobraźnie, przewidywanie, skupienie i podzielność uwagi. Ja uważam, że człowiek w samochodzie powinien być podzielony, z jednej strony ogromna podzielność uwagi, a z drugiej strony skupienie. I takie patrzenie na to co się wokół mnie dzieje. I to jest absolutna gwarancja na to, że jeżeli ktoś popełni jakiś błąd, a to się bardzo często zdarza, to wtedy my mamy szansę żeby jakoś obronną ręką z tego zdarzenia wyjść i naprawić czyjś błąd. Bo tak jak mówiłem, jest te 20% jeżdżących przyzwoicie, a cała reszta nie powinna mieć jeszcze prawa jazdy, lub być skierowana na ponowny kurs nauki jazdy.
Zatem czy po obejrzeniu materiałów z programu sam zdałby Pan dziś egzamin na prawo jazdy… i czy wielu kierowców miałoby z tym problem?
Prawie wszyscy by mieli problem. Egzamin zdaje i tak połowa mniej więcej kursantów, świeżo po kursie, którzy są nauczeni przez internet czy z instruktorem. Natomiast kierowcy tacy, którzy zdawali egzamin pare, parenaście czy kilkadziesiąt lat temu nie ma szans żeby zdali dziś.
Czy ułańska fantazja, którą często widać w programie, ma cokolwiek wspólnego z rajdową odwagą, czy to zupełnie inna bajka?
To inna bajka – rajdy samochodowe to jest naprawdę sport dla ludzi mądrych, utalentowanych, głównie dla pasjonatów. Dla ludzi, którzy potrzebują zastrzyku adrenaliny. To jest co innego. Ułańska fantazja może mieć miejsce rzeczywiście w zawodach, kiedy walczymy, kiedy się ścigamy, jesteśmy na miejscu trzecim chcemy więcej, jesteśmy na drugim, chcielibyśmy wygrać. Wtedy to jest normalne, bo to jest zdrowa, sportowa ambicja i to jest wytłumaczalne. Ale fantazja ułańska w ruchu drogowym jest jednym z najbardziej niebezpiecznych elementów, jak to się mówi – wypadkogennych. Nadmierna fantazja może być wtedy kiedy jedziemy zabezpieczoną drogą, na odcinku specjalnym, czy na torze, ścigamy się, czasami prowokujemy ten los trochę. Ale my nie narażamy nikogo, poza utratą miejsca, uszkodzeniem samochodu. A w ruchu drogowym fantazja ułańska jest czymś absurdalnym. Zwłaszcza dotyczy to osób młodych, którzy nie zdają sobie sprawy z tego jakie są konsekwencje wypadku – z drogi wypada się szybciej niż się po niej jedzie. I to jest bardzo istotne, że w tym programie pokazujemy właśnie te absurdalne, chamskie czasami zachowania, które kończą się czasami szczęśliwe, ale w ruchu ułańska fantazja nie może mieć miejsca.
Która sytuacja z programu najbardziej zapadła Panu w pamięć – i dlaczego właśnie ta?
Właściwie to każda. Każda absurdalna na swój sposób. Nie mam możliwości wyboru jakiejś szczególnie absurdalnej, bo każda, czy to tragiczna, która kończy się śmiercią, czy jakaś sytuacja banalna jest odzwierciedleniem tego jak w Polsce się jeździ.
Czy kamery samochodowe zmieniają zachowanie kierowców, czy raczej tylko bezlitośnie obnażają ich błędy?
Myślę, że te kamery to nie jest zły wynalazek. Bo myślę, że te kamery, jeśli będzie ich więcej to trochę zdyscyplinują tych z nadmierną fantazją, takich co jeżdżą dużo szybciej niż potrafią.
Gdyby miał Pan jednym zdaniem ostrzec widzów programu przed największym drogowym grzechem Polaków – co by Pan powiedział?
Najbardziej irytująca jest agresja i chamskie zachowanie niektórych kierowców. Irytująca jest nawet ta infrastruktura drogowa, bo jak może być rondo, które jest połączone z przejściem dla pieszych. Przecież wiadomo, że jeżeli zjeżdżamy z ronda i ci piesi mający pierwszeństwo blokują zjazd z niego to, że ktoś wjechać nie może. Bo właśnie te małe korki, zatory powodują agresję wśród kierowców. Bo ludzie cały czas są przyzwyczajeni, że się jeździ tak jak dawniej.
Jaki jest Pana zdaniem główny cel programu – rozrywka, a może edukacja?
To jest w dużej mierze program edukacyjny. Bo pokazując te zachowanie kierowców trochę może zdyscyplinujemy tych, którzy nas oglądają. I trochę może ich oświeci, ostrzeże. Tutaj możemy powiedzieć – uczyć-bawiąc, czyli my bawimy jednocześnie edukując widzów, którzy to oglądają. I niech to będzie przesłanie tego programu, że głównie my edukujemy pokazując te beznadziejne, chamskie, cwaniackie zachowania naszych kierowców.
foto, źródło. Grupa MWE
