Rozmowa z mecenasem Krzysztofem Bartkowiakiem
Nagrania z polskich dróg potrafią rozbawić do łez, ale dla prawnika często są bardziej powodem do niepokoju niż do śmiechu. Za pozornie zabawnymi sytuacjami z wideorejestratorów bardzo często kryją się bowiem realne konsekwencje prawne – od mandatu i punktów karnych, przez utratę prawa jazdy, aż po więzienie.
O tym, gdzie na drodze najczęściej kończy się „niewinna brawura”, dlaczego nagrania z kamer samochodowych stały się jednym z najważniejszych dowodów w sprawach drogowych i jakie zachowania kierowców są najbardziej niedoceniane, a jednocześnie najgroźniejsze z punktu widzenia prawa, rozmawiamy z mecenasem Krzysztofem Bartkowiakiem.
Program pokazuje często absurdalne i niebezpieczne sytuacje z polskich dróg. Czy jako prawnik oglądający takie nagrania częściej się Pan śmieje, czy raczej łapie za głowę?
Moje doświadczenie zawodowe sprawia, że częściej łapię się za głowę niż się śmieję. Kreatywność kierowców bywa imponująca, choć niestety zwykle w niewłaściwą stronę. Czasem sytuacja jest zabawna, ale znacznie częściej widzę w niej potencjalne konsekwencje prawne, które wcale zabawne nie są
Czy kierowcy w Polsce wciąż nie zdają sobie sprawy z tego, jakie skutki prawne może mieć chwila brawury za kierownicą?
Wielu kierowców nadal nie zdaje sobie sprawy, jak cienka jest granica między „nic się nie stało” a poważnymi konsekwencjami prawnymi. Chwila brawury może skończyć się mandatem, utratą prawa jazdy, sprawą karną, a w skrajnych przypadkach – tragedią. Dlatego na drodze trzeba mieć wyobraźnię, czyli świadomość, co może się wydarzyć kilka sekund później.
Czy nagrania z kamer samochodowych rzeczywiście są dziś ważnym dowodem w sprawach drogowych?
Nagrania z wideorejestratorów są dziś jednym z najważniejszych dowodów w sprawach drogowych. To materiał, który nie interpretuje, nie zapomina i nie koloryzuje. Co więcej – stanowi cenne źródło dla biegłych analizujących przebieg zdarzeń. Czasem jedno nagranie potrafi przesądzić o całej sprawie.
Z Pana doświadczenia – jakie wykroczenia drogowe najczęściej kończą się w sądzie?
Najczęściej w sądzie finał swój mają sprawy o wykroczenia związane z nadmierną prędkością oraz sprawy wynikające z odmowy przyjęcia mandatu w sytuacjach wymuszenia pierwszeństwa czy nieprawidłowego wykonania manewrów skutkujących kolizjami. Jeśli chodzi o przestępstwa, dominują wypadki oraz prowadzenie pod wpływem alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych. To niestety stały repertuar.
Które sytuacje na drodze – z punktu widzenia prawa – są najbardziej niedoceniane przez kierowców, choć mogą mieć bardzo poważne konsekwencje?
Najbardziej niedoceniane, a jednocześnie bardzo groźne są sytuacje związane z nieustąpieniem pierwszeństwa i nieprawidłowymi manewrami – zwłaszcza wyprzedzaniem. Kierowcy często traktują je jako drobnostki, a to właśnie z takich „drobiazgów” biorą się najpoważniejsze wypadki.
A teraz trochę prywatnie – jakim kierowcą jest mecenas Krzysztof Bartkowiak? Spokojnym i przepisowym czy zdarza się Panu czasem pojechać bardziej dynamicznie?
Na co dzień jestem raczej spokojnym i przewidywalnym kierowcą. Zdarza mi się pojechać dynamicznie, ale zawsze staram się robić to z głową. Znajomość konsekwencji prawnych działa jak skuteczny hamulec wyobraźni.
Czy pamięta Pan swoją najbardziej absurdalną sytuację na drodze – jako kierowca albo świadek?
Widziałem już tyle absurdów na drodze – zawodowo i prywatnie – że trudno wybrać jeden. Polscy kierowcy potrafią mnie zaskoczyć nawet po latach praktyki. Kreatywność za kierownicą to u nas sport narodowy, choć wolałbym, żebyśmy trenowali ją w mniej ryzykownych okolicznościach.
Program lubi zadawać gościom to pytanie, więc zapytamy i Pana: ile punktów karnych ma Pan obecnie na swoim koncie?
Aktualnie mam na koncie okrągłe zero punktów karnych. Czysta karta.
A w całej swojej historii jazdy – czy zdarzyło się Panu „nazbierać” sporo punktów lub zapłacić wysoki mandat?
W przeszłości mój stan punktowy nigdy nie przekraczał kilku punktów. Najwyższy mandat, jaki zapłaciłem, to chyba 800 zł za prędkość. Każdemu zdarza się chwila słabości – ważne, żeby nie robić z tego nawyku.
Czy wiedza prawnicza pomaga być lepszym kierowcą, czy czasem wręcz przeciwnie – człowiek aż za dobrze wie, gdzie kończy się mandat, a zaczyna tylko pouczenie?
Wiedza prawnicza zdecydowanie pomaga w byciu lepszym kierowcą, bo człowiek naprawdę rozumie, jakie konsekwencje mogą wynikać z pozornie drobnej decyzji na drodze. To trochę jak jazda z dodatkową warstwą świadomości – widzi się nie tylko to, co jest, ale też to, co może się wydarzyć. Czasem bywa to obciążające, bo trudno „wyłączyć” zawodowe myślenie, ale w praktyce przekłada się na ostrożniejszą i bardziej odpowiedzialną jazdę.
Gdyby miał Pan wskazać jedną rzecz, którą każdy kierowca w Polsce powinien zmienić w swoim zachowaniu na drodze – co by to było?
Gdybym miał wskazać jedną rzecz, którą każdy kierowca powinien w sobie pielęgnować, byłaby to cierpliwość. To ona często decyduje, czy dojedziemy spokojnie, czy stworzymy niepotrzebne ryzyko. A tuż obok niej stoi świadomość drogowa – taka praktyczna wyobraźnia, która podpowiada, że ktoś może zaraz wyjechać z podporządkowanej, pieszy może wejść na przejście, a kierowca przed nami może nagle zahamować. Cierpliwość połączona ze świadomością drogową to duet, który potrafi zapobiec wielu sytuacjom kończącym się później w sądzie.
Na koniec – dlaczego warto oglądać program Co Polak potrafi na drodze i czego widzowie mogą się z niego nauczyć?
Warto oglądać „Co Polak potrafi na drodze”, bo ten program bawi, uczy i momentami naprawdę otwiera oczy. To świetna okazja, żeby zobaczyć, jak nie jeździć – i wyciągnąć wnioski, zanim zrobi to za nas policja albo sąd.
foto, źródło. Grupa MWE Networks
