Sport w TV

Dwa wielkie hity w Lidze ACB w weekend na żywo w Sportklubie!

Piękny weekend z basketem w Sportklubie! W sobotni wieczór aktualny wicelider i wicemistrz kraju, Valencia, podejmie lidera i mistrza, Real Madryt, a w niedzielę w starciu gigantów Baskonia zmierzy się przed własną publicznością z Barceloną.

 

Zanim na parkiety wyjdą najlepsi, w sobotnie popołudnie kibiców czeka równie interesujące starcie, w którym Unicaja Aleksandra Balcerowskiego podejmie przed własną publicznością Hiopos Lleidę, która w poprzedniej kolejce sprawiła nie lada niespodziankę wygrywając z przed własną publicznością z Barceloną. Gościom zwycięstwo to dało niewiele, już dawno pogrzebali bowiem swoje szanse na grę w play-off, na pewno poprawiło jednak morale w drużynie i zapewniło niemal pewne utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Dzięki tej wygranej ekipa z Lleidy w sobotę nie będzie jechała do Malagi jak na stracenie i na pewno powalczy o punkty na terenie bardziej utytułowanego rywala. Zresztą Unicaja znajduje się ostatnio w fatalnej formie i jeśli na finiszu rundy zasadniczej nie zanotuje zwyżki formy, wielce prawdopodobne, że nie zdoła awansować do play-off. Ekipa Ibona Navarro przegrała w ACB pięć meczów z rzędu i choć w Lidze Mistrzów dwukrotnie pokonała ostatnio ALBĘ Berlin, trudno doszukiwać się entuzjazmu wśród fanów. Fatalna dyspozycja sprawiła, że Unicaji mocno depcze po piętach mające taką samą liczbę wygranych Bilbao, dlatego zwycięstwo w sobotnim meczu wydaje się wręcz obowiązkiem gospodarzy.

Prawdziwy hit czeka fanów basketu wieczorem, gdy wicelider tabeli, Valencia, zmierzy się z liderem ze stolicy. Miejscowi we własnej hali niemal nie tracą punktów, w tym sezonie tylko raz podwinęła im się noga i są pod tym względem najlepszą drużyną rozgrywek. Jeśli więc Real ma gdzieś stracić punkty, bardzo prawdopodobne, że stanie się to właśnie w Walencji. Tym bardziej, że i „Królewscy” nie są drużyną, które nie można naruszyć. Jak wygrywać z podopiecznymi Sergio Scarioli pokazali w poprzedniej kolejce zawodnicy La Laguny, którzy pokonali ich w Madrycie 95:90.

Dla Realu porażka ta niewiele zmieniła, wciąż otwiera tabelę Ligi ACB z w miarę bezpieczną, sześciopunktową przewagą nad Valencią. Nawet więc jeśli i w sobotę poniósłby porażkę, na ten moment nie wprowadzi to w ligowej hierarchii rewolucji. Większe konsekwencje w tabeli może mieć ewentualna przegrana Valencii, którą wściekle ściga Murcia i ma ją już na wyciągnięcie zaledwie jednego zwycięstwa. Teoretycznie więc bardziej na wygranej powinno zależeć w sobotę miejscowym, wiadomo jednak, że dla Realu takie potyczki zawsze są meczami niezwykle prestiżowymi, do których nie trzeba się dodatkowo motywować.

Co ciekawe, po 27 kolejkach to Valencia jest drużyną, która rzuca średnio na mecz więcej punktów, traci ich mniej, gra na wyższej skuteczności rzutów z gry, lepiej rzuca zza łuku, więcej zbiera, asystuje i przechwytuje… Real praktycznie w każdym elemencie gry jest statystycznie słabszy, ale to on otwiera tabelę i wydaje się najbardziej naturalnym kandydatem do obrony tytułu. Sobotnia batalia będzie już 99. oficjalnym meczem obu drużyn. W dotychczasowych zdecydowanie częściej górą byli koszykarze z Madrytu, którzy wygrali 68 z tych potyczek. Czy w sobotę dołożą do tego bilansu kolejne zwycięstwo?

W niedzielę w ACB kolejne mocne uderzenie, bo kwadrans po południu Sportklub zamelduje się z kamerami w Vitorii na spotkaniu miejscowej Baskonii z Barceloną. Obie ekipy toczą bój o czwarte miejsce w tabeli, choć obie mają też apetyty, żeby rundę zasadniczą zakończyć na jeszcze wyższej pozycji. Obie w ubiegłym tygodniu musiały przełknąć gorycz porażki, ale też i jednych, i drugich stać w tym sezonie na rzeczy wielkie, co udowadniali już nie raz.

Baskonia u siebie raczej nie przegrywa, w jedenastu spotkaniach bieżącej kampanii dała się pokonać tylko raz, Barcelona z kolei na wyjazdach gra w kratkę – ośmiokrotnie wygrała, ale pięć razy opuszczała parkiet pokonana. Patrząc na aktualną formę obu drużyn faworytów należałoby upatrywać raczej w ekipie z Kraju Basków, sugerując się jednak bezpośrednimi spotkaniami więcej szans na zwycięstwo należałoby dać „Blaugranie”. W bieżącym sezonie obie ekipy rywalizowały ze sobą już czterokrotnie: pierwszy ligowy bój padł łupem Barcelony, która wygrała u siebie 91:83. Zwycięstwami Katalończyków kończyły się również obie batalie w Eurolidze, a na uwagę zasługuje szczególnie ta grudniowa, rozgrywana w stolicy Katalonii i zakończona triumfem gospodarzy po trzech dogrywkach 134:124! Baskonia z wygranej cieszyła się tylko raz, w Copa del Rey, kiedy to zdołała pokonać Barcelonę 70:67. Czy w niedzielę będzie miała drugi raz powód do radości?

Plany transmisyjne Sportklubu z 28. kolejki Ligi ACB:

Unicaja – Hiopos Lleida, sobota 25 kwietnia, godz. 18:00 (na żywo)

Valencia Basket – Real Madryt, sobota 25 kwietnia, godz. 21:00 (na żywo)

Kosner Baskonia – FC Barcelona, niedziela 26 kwietnia, godz. 12:15 (na żywo)

foto, źródło. Sportklub

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *