PolsatSport w TV

Kolejny sezon ligi czeskiej na sportowych antenach Polsatu

Stołeczne Slavia czy Sparta, a może legendarne drużyny z Pragi pogodzi Viktoria Pilzno? Startuje dwudziesty siódmy piłkarski sezon w Czechach. Tytułu mistrzowskiego broni Slavia Praga. Kto zostanie najlepszym zespołem sezonu 2019/2020? Transmisje meczów ligi czeskiej na sportowych kanałach Polsatu.

 

 

Poprzedni sezon czeskich rozgrywek Fortuna Ligi był wyjątkowy i to pod wieloma względami. Tytuł mistrzowski wywalczyła Slavia, która na finiszu wyprzedziła Viktorię i lokalnego rywala – Spartę. Miniony sezon był najlepszym w historii „Superslavii”, jak nazwano zespół Jindricha Trpiszowskiego. „Zszywani” zdobyli pierwszą w historii podwójną koronę: mistrzostwo Czech oraz krajowy puchar, a w rozgrywkach Ligi Europy odpadli dopiero w ćwierćfinale po wyrównanej rywalizacji z Chelsea.

W nadchodzącym sezonie Slavia wydaje się być głównym kandydatem do tytułu mistrzowskiego.

– Slavia, Sparta i Viktoria Pilzno nie dopuszczą nikogo do podium, a różnice między nimi na koniec sezonu będą minimalne – uważa Marcin Kalita, komentator ligi czeskiej w Polsacie Sport – Gdyby zdrowy był Borzek Doczkal, byłbym bliski stwierdzenia, że pierwszy raz od 2014 roku rozgrywki ligowe na pierwszym miejscu skończy Sparta. Niestety, z powodu kontuzji Doczkal do końca roku nie zagra, więc większą szansę na tytuł daję Slaviitwierdzi Kalita.

Sparta królem polowania!

Ekipę mistrzowską przed rozpoczęciem sezonu dosyć niespodziewanie opuścił Miroslav Stoch. Reprezentant Słowacji został klubowym kolegą Karola Świderskiego w drużynie mistrza Grecji – PAOK-u Saloniki. Z klubem pożegnał sie również środkowy obrońca Simon Deli, który przeniósł się do belgijskiego Clube Brugge.

Odejście Stocha było dużym zaskoczeniem. Wydaje się, że wiosną coś się popsuło między nim a trenerem Trpiszowskim. Stoch w kilku ważnych meczach musiał zadowolić się tym, że wchodził z ławki rezerwowych, a to dla niego chyba było za małopodkreśla Kalita. O ile odejście Stocha było niespodzianką, to pozyskanie latem Nicolae Stanciu było już prawdziwą bombą. Reprezentant Rumunii wiosną grał w Al-Alhy w Arabii Saudyjskiej, a wcześniej przez rok reprezentował barwy odwiecznego rywala – Sparty.

Wielką nadzieję na odzyskanie tytułu mistrzowskiego mają w Pilźnie. Wicemistrzowie Czech, podobnie jak i Slavia, walczyć będą w eliminacjach Ligi Mistrzów. Z Legii Warszawa sprowadzono Adama Hlouska, który o miejsce na lewej obronie rywalizować będzie z doświadczonym Davidem Limberskym.

– Znam Davida i jesteśmy przyjaciółmi. Nie powinno być dużej presji związanej z rywalizacją o miejsce w składzie. Jeżeli chodzi o Viktorię, to obecnie jest to duży klub, który co roku gra w europejskich pucharach. Mam nadzieję, że tak pozostanie. Wierzę, że Viktoria powalczy o mistrzostwo, ma też dużą szansę na grę w Lidze Mistrzów. Mam nadzieję, że będę w stanie pomóc – mówił po podpisaniu umowy były obrońca Legii.

Przejście Hlouska do Viktorii odbiło się głośnym echem w Czechach. W Pilźnie wiążą z nim bardzo duże nadzieje.

– Z ogromnym doświadczeniem i piłkarskimi atutami jakie ma, i z jego podejściem do pracy myślę, że da Viktorii więcej niż się tego sam Pavel Vrba spodziewa. Nie zdziwiłbym się, gdyby dla niego powrót do czeskiej ligi oznaczał przy okazji powrót do reprezentacjiuważa Marcin Kalita. W Pilźnie nie ma już defensywnego pomocnika Patrika Hroszowskiego, który przeniósł się do KRC Genk. Doświadczony Milan Petrzela związał się z FK Slovacko, a Daniel Kolarz i Marek Bakos zakończyli kariery.

Piłkarze Sparty Praga ostatni tytuł mistrzowski zdobyli w 2014 roku. Wówczas zawodników z Letnej do dwunastego tytułu mistrza Czech doprowadził obecny trener Śląska Wrocław, Vitezslav Lavicka. Póżniej, choć w klubie pracowało wielu znanych szkoleniowców, jak choćby Włoch Andrea Stramaccioni, to jednak w pięciu kolejnych sezonach ten najbardziej utytułowany czeski klub nie potrafił zdobyć mistrzostwa kraju.

Teraz nowym okiekunem zespołu został 43-letni Vaclav Jilek, który przez cztery ostatnie sezony prowadził Sigmę Ołomuniec. W klubie zmieniono politykę transferową. W miejsce obcokrajowców, którzy nie dawali drużynie należytej jakości zdecydowano sie w głównej mierze postawić na rodzimych zawodników.

– Transfery wreszcie mądre i przemyślane. Travnik, Lischka, Kozak, dwóch utalentowanych 20-latków Graiciar i Krejci to dla mnie dobry sygnał. Wraca Semih Kaya, do tego Vindheim, który podobno ma dać ofensywnego “kopa” na prawej obronie, tyle, że na razie jest kontuzjowany – wylicza ekspert Polsatu Sport.

Karuzela z trenerami…

Nie tylko Jilek to trener, który latem zmienił pracodawcę. Chyba najwiekszym zaskoczeniem było zatrudnienie jego następcy w Ołomuńcu. Nowym szkoleniowcem Sigmy został znany z pracy w Piaście Gliwice Radoslav Latal. Były wicemistrz Europy wraca do swojego rodzinnego miasta po siedemnastu latach przerwy. Teraz już nie jako piłkarz, tylko w zupełnie innej roli.

Nowym szkoleniowcem Ekipy Fastav Zlin został natomiast Josef Csaplar, który swego czasu prowadził Wisłę Płock. Przez ostatnie dwa lata był szkoleniowcem FK Przibram.

– Dzięki filozofii tego nietuzinkowego szkoleniowca Zlin może grać ciekawy, atrakcyjny futbol. Do tego stosunkowo niewielkie zmiany w kadrze to dodatkowy atut. Sporo w tym zespole niedocenianych postaci, a Csaplar z takowych potrafi wydobyć ekstra motywacjęprzekonuje Marcin Kalita.

Co ciekawe eksperci w Czechach typują, że pierwszym szkoleniowcem, który może stracić pracę jest były trener Arki Gdynia Frantiszek Straka, który od marca 2019 roku prowadzi zespół MFK Karwina.

Najlepszym strzelcem poprzedniego sezonu był zdobywca 29 bramek Nikołaj Komliczenko. Rosyjski napastnik FK Mlada Boleslaw okazał się najlepszym strzelcem w historii czeskiej Ekstraligi. Poprzedni najlepszy wynik należał do Davida Lafaty, który w barwach FK Jablonec w sezonie 2011/12 strzelił 25 goli. Ostatecznie działaczom Mladej Boleslaw udało sie dojść do porozumienia z włodarzami FK Krasnodar i 24-letni napastnik nadal będzie występował na czeskich boiskach.

Wszędobylski VAR!

W poprzednim sezonie wprowadzono zmieniony system rozgrywek. Po zakończeniu rundy zasadniczej (po 30 kolejkach) tabelę podzielono na trzy grupy: mistrzowską (miejsca 1-6), środkową, w której walka toczyła się o jedno miejsce w eliminacjach Ligi Europy (miejsca 7-10) oraz spadkową (miejsca 11-16). Z ligi bezpośrednio spadała ostatnia drużyny, a zespoły z miejsc 14 i 15 grały dwumecz barażowy z drugim i trzecim zespołem drugiej ligi. W poprzednim sezonie ostatnie miejsce zajęła Dukla Praga, którą zastąpił mistrz drugiej ligi – Dynamo Czeskie Budziejowice. Poprzez baraże na kolejny sezon w elicie zdołały utrzymać się MFK Karwina i FK Przibram.

Nowy system rozgrywek miał tyle samo zwolenników jak i przeciwników. Wiadomo, że w nadchodzacym sezonie w tej kwestii nic sie nie zmieni.

– Według mnie ten system wydaje się zbyt udziwniony. Podział na grupy po regularnym sezonie jeszcze jest do zaakceptowania, to jednak absurdalną wydaje się być ta środkowa grupa. Owszem, dało to dodatkowe emocje na koniec i okazało się szczęśliwe dla Mladej Boleslaw, która dzięki temu zagra w kwalifikacjach Ligi Europy. Moim zdaniem w tej kwestii po prostu przekombinowano –przekonuje Marcin Kalita.

Nowością w sezonie 2019/20 będzie obecność systemu VAR na wszystkich meczach w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ciekawostką jest również fakt, ze w trakcie meczu trenerzy będą upominani przez sędziów żółtymi i czerwonymi kartkami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *