„Nie lubię poniedziałku” w Kino Polska
„Nie lubię poniedziałku” w reżyserii Tadeusza Chmielewskiego to jedna z najbardziej optymistycznych produkcji w historii polskiego kina. Film z 1971 roku, będący brawurową komedią pomyłek, od dekad pozostaje wzorcem humoru sytuacyjnego. Choć powstał w realiach PRL-u, zamiast ciężkiej satyry politycznej oferuje widzom ponadczasowy humor i dystans wobec codzienności. Emisja kultowej komedii już 7 czerwca o godz. 20:00 na antenie Kino Polska.
Film wyróżnia się nowatorską jak na swoje czasy konstrukcją mozaikową i nie posiada jednego głównego bohatera, lecz śledzi losy zbiorowości. Scenariusz, również autorstwa Tadeusza Chmielewskiego, splata ze sobą kilkanaście równoległych wątków, które przecinają się w tętniącej życiem Warszawie. Reżyser, znany z takich hitów jak „Jak rozpętałem II wojnę światową”, postawił na precyzyjny rytm i wizualny humor, wspierany przez plejadę wybitnych aktorów, m.in. Kazimierza Witkiewicza, Jerzego Turka, Halinę Kowalską, Zygmunta Apostoła, Mieczysława Czechowicza, Bogusza Bilewskiego, Andrzeja Herdera oraz Bohdana Łazukę.
Nie lubię poniedziałku – kultowa komedia Tadeusza Chmielewskiego w Kino Polska
Produkcja stanowi fascynujący zapis Warszawy lat 70. miasta w budowie, pełnego nowoczesnych neonów, szklanych witryn i szerokich arterii. Chmielewski stworzył obraz stolicy niemal magicznej, w której absurdy systemu takie jak brak części zamiennych czy biurokratyczne zawiłości stają się jedynie tłem dla życzliwych, choć nieco zagubionych bohaterów. Dzięki takiemu podejściu „Nie lubię poniedziałku” trwale zapisało się w polskiej popkulturze, a sceny takie jak spacer z korbowodem czy próby opanowania ruchu ulicznego przez milicjanta z dzieckiem, stały się wizualnymi symbolami polskiego kina komediowego.
Warszawa lat 70. w krzywym zwierciadle
„Nie lubię poniedziałku” realizowano w autentycznych warszawskich plenerach, co dziś stanowi niezwykły zapis stolicy początku lat 70. Jedną z najbardziej pamiętnych sekwencji jest wątek dyrektora „Maszynohurtu”, granego przez Kazimierza Rudzkiego. Aktor większość czasu spędził w przeszklonej windzie nowoczesnego wieżowca, a sceny te realizowano bezpośrednio w obiekcie, co pozwoliło idealnie oddać klaustrofobiczny klimat tej sytuacji. Kultowy status zyskał również występ Bohdana Łazuki, który grając samego siebie, stworzył najbardziej rozpoznawalną scenę filmu. Jego powrót nad ranem z korbowodem w dłoni i nawigowanie wzdłuż torów tramwajowych było w dużej mierze improwizacją. Całość dopełnia rola włoskiego biznesmena Francesco Romanellego, w którego wcielił się Kazimierz Witkiewicz, oraz jazzująca ścieżka dźwiękowa Jerzego „Dudusia” Matuszkiewicza. Kompozytor stworzył motywy muzyczne, które doskonale oddają rytm miejskiego chaosu.
Uniwersalny humor i aktualność „Nie lubię poniedziałku” po 50 latach
Mimo upływu ponad pół wieku, „Nie lubię poniedziałku” nie traci na aktualności. Film umiejętnie punktuje narodowe przywary, ale robi to z sympatią, co sprawia, że widzowie do dziś chętnie do niego wracają. To rzadki przykład kina, które potrafi połączyć pokolenia dla jednych będąc sentymentalną podróżą w przeszłość, dla innych lekcją inteligentnego dowcipu i doskonałego rzemiosła filmowego.
„Nie lubię poniedziałku” reż. Tadeusz Chmielewski (1971) – emisja 7 czerwca o godz. 20:00
foto, źródło. Kino Polska
