Sport w TV

SailGP wraca do Sassnitz. Czy Bałtyk znów namiesza?

SailGP po raz drugi zawita do Sassnitz. Po ubiegłorocznym debiucie pełnym rekordów, awarii i zwrotów akcji flota F50 wraca na Bałtyk, gdy walka o mistrzostwo nabiera rozpędu. Australia wciąż prowadzi, ale goniąca ją Hiszpania jest coraz bliżej.

 

W najbliższy weekend, 22–23 sierpnia, światowa elita żeglarstwa ponownie spotka się na wodach u wybrzeży Rugii, a ROCKWOOL Germany Sail Grand Prix będzie dziewiątą rundą tegorocznego cyklu. Po Portsmouth stawka przenosi się na Bałtyk, gdzie przed rokiem seria zadebiutowała w wyjątkowo widowiskowych okolicznościach.

Sassnitz nie jest klasycznym żeglarskim stadionem znanym od dekad z największych regat, ale właśnie to okazało się jednym z jego atutów. Trasa znajduje się blisko brzegu, w sąsiedztwie portu i nabrzeża, a naturalną scenografię tworzą wyspa Rugia i kredowe klify Parku Narodowego Jasmund. W 2025 roku pierwszy Germany Sail Grand Prix przyciągnął około 13 tysięcy kibiców, a po udanym debiucie Sassnitz pozostało w kalendarzu.

Miejsce regat jest wyjątkowe, ale warunki potrafią wystawić załogi na poważną próbę. Sierpniowy Bałtyk zazwyczaj oznacza wiatr w granicach 10-12 węzłów, lecz jego siła i kierunek potrafią szybko się zmieniać. Przy odpowiednim układzie płaska woda pozwala jednostkom rozpędzić się do ekstremalnych prędkości, ale podmuchy od strony lądu i odbijająca się od nabrzeża fala mogą równie szybko wywrócić układ sił.

Ubiegłoroczna niemiecka runda rozpoczęła się znakomicie dla gospodarzy. Załoga Erika Heila wygrała otwierający wyścig, wywołując euforię miejscowych kibiców. Jeszcze głośniej zrobiło się chwilę później za sprawą ROCKWOOL Racing. Duńczycy rozpędzili swój katamaran do 103,93 km/h, ustanawiając nowy rekord prędkości SailGP. Sassnitz 2025 zapamiętano jednak nie tylko z powodu rekordów. Już podczas treningów doszło do dwóch poważnych zdarzeń. F50 reprezentacji Brazylii po gwałtownym „nurkowaniu” doznał uszkodzeń przedniej belki i nie nadawał się do dalszej rywalizacji. Chwilę wcześniej problemy miała Francja. Katamaran Quentina Delapierre’a spadł z foili i został uszkodzony, a sam sternik trafił na badania do szpitala. Zespół techniczny pracował przez noc, by umożliwić Francuzom start.

To, co wydarzyło się później, było jednym z najbardziej efektownych powrotów sezonu. Jeszcze kilkadziesiąt godzin wcześniej udział Francji w zawodach stał pod znakiem zapytania, a w niedzielę Delapierre i jego załoga wywalczyli miejsce w finale. W nim pokonali BONDS Flying Roos oraz Emirates Great Britain i uplasowali się na najwyższym stopniu podium.

Tegoroczny sezon rozpoczął się od zwycięstwa Emirates GBR w Perth. W Auckland odpowiedzieli Australijczycy, w Sydney sensacyjnie najlepsza okazała się reprezentacja Stanów Zjednoczonych, a później BONDS Flying Roos przejęli kontrolę nad mistrzostwami. Tom Slingsby i jego załoga wygrali kolejno w Rio de Janeiro, na Bermudach i w Nowym Jorku. Trzy zwycięstwa z rzędu pozwoliły im zbudować wyraźną przewagę i na półmetku sezonu Australia wyglądała jak zdecydowany kandydat do kolejnego tytułu. Ostatnie tygodnie pokazały jednak, że nawet liderzy nie mogą pozwolić sobie na słabość.

Przełom nastąpił w Halifaxie. W Kanadzie po raz pierwszy zastosowano czterołodziowy finał, a świetnie żeglujący przez większość weekendu Australijczycy zajęli w nim dopiero czwarte miejsce. Wykorzystali to Los Gallos. Hiszpanie dowodzeni przez Diego Botína, którzy przez pierwszą część sezonu regularnie meldowali się w czołówce, wreszcie zamienili wysoką formę na zwycięstwo. Miesiąc później w Portsmouth udowodnili, że nie był to przypadek. W bardzo nieprzewidywalnej rundzie, podczas której dziesięć wyścigów flotowych miało dziesięciu różnych zwycięzców, Hiszpanie ponownie najlepiej poradzili sobie wtedy, gdy stawka była najwyższa. W finale wyprzedzili Artemis i NorthStar, odnosząc drugie zwycięstwo z rzędu.

Efekt? Przewaga Australii stopniała do 12 punktów. BONDS Flying Roos prowadzą z dorobkiem 66 „oczek”, Los Gallos mają ich 54, a za nimi robi się jeszcze ciaśniej. Artemis zgromadził 47 punktów, reprezentacja USA 46, a broniący mistrzowskiego tytułu Emirates GBR 44. Brytyjczycy szczególnie boleśnie wspominają Portsmouth – przed własną publicznością zajęli dopiero 11. miejsce i nie zdobyli punktów.

W weekend największe zainteresowanie zapewne znów będzie skupione na Australii i Hiszpanii. Slingsby nadal ma przewagę, doświadczenie i cztery zwycięstwa w tegorocznych rundach, ale dwa ostatnie występy zakończył poza podium. Sassnitz będzie więc dla liderów testem reakcji po pierwszym wyraźniejszym spadku formy. Los Gallos znajdują się z kolei na przeciwnym biegunie. Dwa zwycięstwa z rzędu sprawiły, że zespół Botína nie tylko wrócił do walki o pierwsze miejsce, ale stał się ekipą z największym rozpędem w całej stawce. Trzecia kolejna wygrana jeszcze mocniej skomplikowałaby sytuację Australijczyków.

Nie wolno przy tym pomijać Artemis. Szwedzki zespół Nathana Outteridge’a jest jednym z największych pozytywnych zaskoczeń 2026 roku. Podium w Rio, drugie miejsce w Halifaxie i kolejne drugie miejsce w Portsmouth dały debiutantom trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Do pierwszego zwycięstwa brakuje im właściwie tylko jednego idealnego finału. W grze pozostają też Amerykanie, którzy już w Sydney pokazali, że potrafią wygrać Grand Prix, oraz Emirates GBR. Brytyjczycy po znakomitym początku sezonu wyraźnie stracili rytm, a wynik z Portsmouth zepchnął ich poza czołową trójkę. Dla Dylana Fletchera i jego ekipy niemiecka runda będzie okazją do natychmiastowej odpowiedzi.

Osobny rozdział to gospodarze. Niemcy nie należą dziś do ścisłego grona kandydatów do mistrzostwa, ale potrafią być bardzo szybcy. W maju na Bermudach po raz pierwszy w tym sezonie awansowali do finału i zajęli w nim trzecie miejsce, a w Portsmouth Erik Heil wygrał jeden z wyścigów grupowych w bardzo przekonującym stylu. Rok temu właśnie w Sassnitz niemiecka załoga triumfowała w inauguracyjnym biegu weekendu. Przy wsparciu własnej publiczności znów może więc odegrać rolę zespołu, który popsuje plany faworytom.

Plany transmisyjne Sportklubu z SailGP w Sassnitz:

1. dzień – sobota 22 sierpnia, godz. 14:00 (na żywo)

2. dzień – niedziela 23 sierpnia, godz. 17:45 (premiera)

foto, źródło. Sportklub

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *