FC Barcelona – Chapecoense w Polsacie Sport Extra

W tym roku mecz o Puchar Joana Gampera, jednego z założycieli FC Barcelona, będzie bardzo szczególny i symboliczny. „Duma Katalonii” podejmie bowiem brazylijski zespół Chapecoense i odda tym samym hołd piłkarzom, którzy 28 listopada 2016 roku ponieśli śmierć w katastrofie lotniczej pod Medellin.

Puchar Gampera rozgrywany jest nieprzerwanie od 1966 roku. Z początku na Camp Nou rywalizowały ze sobą cztery drużyny, obecnie jednak Barcelona w ramach formuły rozgrywa tylko jeden mecz. Ten przedsezonowy sparing to doskonała okazja, by zaprezentować nowych zawodników, a także – jak w tym przypadku – trenerów. Dla Ernesto Valverde będzie to bowiem pierwsze spotkanie przed własną publicznością. Wcześniej Hiszpan prowadził zespół w trzech starciach w USA i jednym w pobliskiej Tarragonie.

Jednak oprócz debiutu Valverde i faktu, że będzie to pierwszy mecz po odejściu Neymara, poniedziałkowe spotkanie to przede wszystkim hołd ku pamięci ofiar poległych w katastrofie pod Medellin, czyli jednej z największych tragedii w historii futbolu… Pod koniec listopada zespół Chapecoense leciał do Kolumbii na finał Copa Sudamericana, odpowiednika naszej Ligi Europy. Samolot, na którego pokładzie przebywało 77 osób, rozbił się podczas próby podejścia do lądowania. Zginęło 71 osób, w tym 19 zawodników i trener Chapecoense. Jak ustalono, przyczyną katastrofy był brak paliwa.

Wśród sześciu ocalałych znalazło się trzech piłkarzy: Alan Ruschel, Jackson Follmann oraz Neto. Ten pierwszy może mówić o prawdziwym cudzie, gdyż w ostatniej chwili został przesadzony na przód samolotu i właśnie temu zawdzięcza życie. Okazało się, że Brazylijczyk nie odniósł poważniejszych urazów – miał niewielkie obrażenia kręgosłupa, jego rehabilitacja nie trwała więc długo. Oczywiście oprócz sprawności fizycznej ważna była psychiczna kondycja zawodnika. W końcu po 239 dniach Ruschel wrócił na boisko i rozegrał 40 minut w towarzyskim spotkaniu z Ypirangą (1:1). Również Neto prawdopodobnie niedługo znów wybiegnie na murawę. W najgorszej sytuacji jest natomiast Follmann, który po katastrofie musiał poddać się zabiegowi amputacji prawej nogi i nie wróci już do zawodowej gry w piłkę.

Skompletowanie nowej drużyny byłoby dla Chapecoense na pewno dużym wyzwaniem, gdyby nie rosnącą popularność klubu, dzięki której trenerzy nie mogli narzekać na brak chętnych do gry. Nowymi zawodnikami zespołu zostali m.in. bramkarz Elias Curzel z Juventude, obrońca Douglas Grolli z Cruzeiro, pomocnik Dodo z Atletico Mineiro i napastnik Rossi z Goias. Wkrótce dołączyli do nich kolejni i pół roku po katastrofie nowy zespół osiągnął swój pierwszy sukces – zwycięstwo w rozgrywkach stanu Santa Catarina. Kilka dni później „Verdao” mieli realną szansę na zdobycie kolejnego pucharu – w Recopa Sudamericana mierzyli się z Atletico Nacional Medellin i pierwszy mecz wygrali 2:1. W rewanżu jednak nie zdołali utrzymać korzystnego rezultatu. Już po dwóch minutach przegrywali 0:1, a następnie pozwolili sobie strzelić jeszcze trzy bramki.

Jak więc widać, klub funkcjonuje i radzi sobie nie najgorzej. W poniedziałek jego piłkarze dostąpią niebywałego zaszczytu, jakim będzie występ na Camp Nou przeciwko „Dumie Katalonii”. Katalończycy zaprosili ich na mecz już w grudniu zeszłego roku. Dla klubu z Chapeco ma być on szczęśliwym zakończeniem najcięższego sezonu w historii.

FC Barcelona – Chapecoense godz. 20:25 w Polsat Sport Extra – komentuje: Cezary Kowalski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *