Początki telefonii komórkowej we wspomnieniach Polaków. Raport z okazji 30-lecia sieci Plus
Ilu z nas pamięta swój pierwszy numer telefonu, grę Snake czy dźwięk powiadomienia z Gadu-Gadu? Z okazji jubileuszu 30-lecia, operator sieci Plus przeprowadził badanie Początki telefonii komórkowej we wspomnieniach Polaków, które odpowiada m.in. na te pytania. Okazuje się, że choć smartfony zmieniły niemal wszystko, ułatwiając nam tym samym życie, niektórych rzeczy bardzo nam brakuje.
Trzy dekady temu telefon komórkowy był symbolem luksusu i nowoczesności. Dziś jest centrum naszego życia, w którym przechowujemy wszystko – od kart płatniczych, przez narzędzia do pracy aż po najważniejsze dokumenty – służy nam jako aparat, archiwum zdjęć i filmów czy centrum rozrywki. Badanie Początki telefonii komórkowej we wspomnieniach Polaków z okazji 30-lecia pokazuje, jak bardzo zmienił się sposób komunikacji Polaków i które elementy mobilnej rewolucji wspominamy z największym sentymentem.
Nokia, która łączy pokolenia
Nokia – a w szczególności model 3310 – uchodzi do dziś za symbol niezawodności i niezniszczalności. Kiedy Polacy wracają pamięcią do swojego pierwszego telefonu, najczęściej widzą właśnie tą markę.
Dla 44% przedstawicieli pokolenia Baby Boomers i 34% osób z pokolenia X Nokia była pierwszym telefonem. Także wśród Millenialsów pozostaje najczęściej wskazywaną marką pierwszego telefonu (27%). Dopiero w najmłodszym pokoleniu jej przewaga niemal zanika, bo Nokia i Samsung uzyskały bardzo podobne wyniki. W tej sentymentalnej podróży przez historię telefonii komórkowej nie sposób pominąć również Motoroli, która zajmuje drugie miejsce wśród wskazań przedstawicieli starszych generacji.
Historie związane z pierwszym telefonem komórkowym pokazują, jak różne były doświadczenia poszczególnych pokoleń. Przedstawiciele najstarszych generacji pierwszy telefon najczęściej kupili samodzielnie, już jako dorośli, zwykle po 25. roku życia. Z kolei dla młodszych pokoleń: Millenialsów i pokolenia Z był to znacznie częściej prezent, trafiający w ich ręce już między 7. a 20. rokiem życia.
Czego dziś nam najbardziej brakuje
Choć współczesne smartfony potrafią niemal wszystko, Polacy najbardziej tęsknią za jedną cechą dawnych telefonów: wytrzymałą baterią. To właśnie możliwość korzystania z urządzenia przez kilka dni bez ładowania jest najczęściej wskazywaną zaletą pierwszych telefonów komórkowych, którą Polacy chcieliby zachować do dziś.
Największe znaczenie ma ona dla Millenialsów, spośród których wskazało ją 39% respondentów. W pokoleniu X i Z odsetek ten wynosi po 32%, co potwierdza, że niezależnie od wieku najbardziej cenione pozostają praktyczne rozwiązania ułatwiające codzienne korzystanie z telefonu.
Dla starszych pokoleń równie ważna pozostaje prostota obsługi oraz niezawodność. W czasach, gdy telefon służył głównie do dzwonienia i wysyłania wiadomości, nikt nie zastanawiał się nad aktualizacjami systemu, miejscem w pamięci czy poziomem naładowania po kilku godzinach korzystania z urządzenia.
Choć od wejścia na rynek pierwszych telefonów komórkowych minęły już lata, niektóre wspomnienia pozostaje niezwykle trwała. Około jedna trzecia Polaków, niezależnie od pokolenia, nadal pamięta swój pierwszy numer telefonu komórkowego. Wielu respondentów, zwłaszcza przedstawicieli starszych generacji, bez trudu potrafi także przywołać numer telefonu do rodzinnego domu. To pokazuje, jak silnie zapisały się w naszej pamięci pierwsze doświadczenia związane z korzystaniem z telefonów komórkowych.
Największą nostalgię wzbudzają dziś charakterystyczne modele telefonów, takie jak Nokia 3310 czy pierwsze Motorole. Z kolei pokolenie Z częściej niż starsi respondenci wspomina grę Snake, tapety pobierane na telefon i możliwość personalizacji urządzenia.
Komunikacja wczoraj i dziś
Badanie pokazuje, że każde pokolenie ma własne telekomunikacyjne wspomnienia. Najstarsze pokolenia jako najczęstszy sposób kontaktu ze znajomymi wskazywały kontakt osobisty lub telefon stacjonarny. Z dzisiejszej perspektywy, w świecie komunikatorów i mediów społecznościowych, wydaje się to niewyobrażalne, aby umówić się na konkretny dzień, a potem bez weryfikacji czy druga osoba pamięta o terminie i pewności, że zastaniesz ją na miejscu udać się na spotkanie.
Millenialsi stanowili pokolenie przejściowe między komunikacją tradycyjną a cyfrową. Na tle pozostałych generacji szczególnie wyróżniają się częstym korzystaniem z komunikatora Gadu-Gadu, SMS-ów oraz charakterystycznym „puszczaniem strzałek”, które stało się jednym z symboli tamtych czasów. To również pokolenie, które najintensywniej korzystało z SMS-ów w okresie ich największej popularności. Ponad jedna trzecia Millenialsów deklaruje, że wysyłała wówczas więcej niż 20 wiadomości dziennie.
Pokolenie Z jest najbardziej „na bieżąco” i do wszystkich wymienionych form kontaktu dorzuciło jeszcze komunikatory typu Messenger, WhatsApp itp. Jednak nadal kontakt osobisty i SMS-y są najczęściej wskazywaną przez nich drogą kontaktu ze znajomymi, bo odpowiednio po 30% i 27%.
Smartfon pozostaje nieodłącznym elementem codzienności
Mimo sentymentu do dawnych lat jedno pozostaje niezmienne – smartfon stał się nieodłącznym elementem codziennego życia. Zapytani o to, z czego mogliby zrezygnować na tydzień, przedstawiciele wszystkich pokoleń najrzadziej wskazywali właśnie smartfon. Znacznie łatwiej wyobrażają sobie codzienność bez dostępu do telewizji, mediów społecznościowych czy serwisów streamingowych.
To najlepszy dowód na to, jak ogromną drogę przeszła telefonia komórkowa przez ostatnie 30 lat. Od kilku zapisanych numerów, SMS-ów i kultowego „Snake’a” po urządzenie, które zastępuje portfel, aparat fotograficzny, mapę, telewizor i komputer. Jeszcze w połowie lat 90. wideorozmowy, płatności telefonem czy natychmiastowy dostęp do praktycznie całej wiedzy świata brzmiały jak scenariusz filmu science fiction. Dziś są codziennością, nad którą rzadko się zastanawiamy. Trudno więc oprzeć się pytaniu: skoro w ciągu trzech dekad telefon zmienił się z prostego narzędzia do rozmów w osobiste centrum zarządzania życiem, to jak będzie wyglądał za kolejne 30 lat?
Być może smartfony znikną z naszych kieszeni tak samo, jak zniknęły antenki i klapki. Być może część ich funkcji przejmą okulary rozszerzonej rzeczywistości, urządzenia noszone na ciele albo technologie, których dziś jeszcze nawet nie potrafimy sobie wyobrazić. Jedno wydaje się jednak pewne: za 30 lat kolejne pokolenia będą z takim samym rozbawieniem wspominać dzisiejsze smartfony, jak my dziś wspominamy Nokię 3310, „strzałki” i nerwowe sprawdzanie, czy starczy środków na wysłanie jeszcze jednego SMS-a.
foto, źródło. Plus
