Sport w TV

Trzy spotkania w ACB z udziałem Polaków w weekend w Sportklubie!

Andrzej Pluta spróbuje pomóc Gironie otrząsnąć się po bolesnej porażce, Łukasz Kolenda pojedzie z Manresą na parkiet Realu Madryt, a Aleksander Balcerowski zmierzy się z obrońcą mistrzowskiego tytułu. Wszystkie trzy mecze na żywo w Sportklubie!

 

Rio Breogán rozpoczął sezon z imponującym rozmachem w ataku. Najpierw pokonał Joventut Badalona 110:104, następnie wygrał na wyjeździe z Manresą 101:95. Dwa zwycięstwa i średnio 105,5 punktu pokazują, że Girona musi przygotować się na wymagający sprawdzian defensywy. Szczególnie groźny jest Dominik Mavra, który w drugiej kolejce zanotował 22 punkty i 10 asyst. Chorwat potrafił zarówno sam kończyć akcje, jak i otwierać drogę do kosza partnerom, a jego występ dobrze oddaje ofensywny potencjał gospodarzy.

Nie oznacza to jednak, że ostatnie tygodnie przyniosły Breogánowi wyłącznie powody do zadowolenia. W kwalifikacjach do Ligi Mistrzów hiszpański zespół przegrał z Dzikami Warszawa 110:113. Znów imponował zdobyczą punktową, ale nie potrafił wystarczająco skutecznie ograniczyć przeciwnika. Dla Girony to cenna wskazówka: gospodarzy można zranić, choć próba wygrania z nimi wyłącznie poprzez ofensywną wymianę ciosów wiąże się ze sporym ryzykiem.

Goście mają za sobą dwa zupełnie różne spotkania. Na inaugurację zwyciężyli UCAM Murcia 84:77, a pierwszoplanowe role odegrali Jassel Pérez i Stanley Whittaker, zdobywając odpowiednio 20 i 19 punktów. Tydzień później przyszło jednak dotkliwe 78:118 z Baskonią. Czterdziestopunktowa porażka sprawia, że przed wyjazdem do Lugo najważniejsze będzie odzyskanie organizacji gry i pewności siebie. Przy takim potencjale strzeleckim Breogánu kolejny słaby występ w obronie może szybko przekreślić szanse na korzystny wynik.

Pluta na razie pozostaje na dalszym planie. Przeciwko Murcii zdobył dwa punkty, zebrał dwie piłki i zaliczył asystę, spędzając na parkiecie nieco ponad 16 minut. Z Baskonią dołożył cztery punkty, co daje średnią trzech po dwóch kolejkach. To skromny początek, ale spotkanie z Breogánem będzie kolejną okazją, by zwiększyć swój udział w prowadzeniu ofensywy. Girona potrzebuje od Polaka przede wszystkim spokojnych decyzji i skuteczności, która odciąży liderów obwodu.

Ostatni sezon przyniósł w tej parze zdecydowane zwycięstwa gospodarzy: Girona triumfowała u siebie 103:80, natomiast Breogán odpowiedział w Lugo wynikiem 95:76. Teraz za miejscowymi przemawiają także udany start rozgrywek i większa płynność w ataku. Goście muszą znaleźć sposób, by spowolnić Mavrę i nie pozwolić rywalom narzucić warunków od pierwszych minut.

Bilans Realu wygląda dobrze, ale sam przebieg spotkań pokazuje, jak wymagający jest początek sezonu. „Królewscy” pokonali Unicaję 89:87 po odrabianiu strat w czwartej kwarcie, a następnie potrzebowali dogrywki, by wygrać z Obradoiro 114:107. W drugim meczu po 25 punktów zdobyli Théo Maledon i Timothé Luwawu-Cabarrot, przy czym pierwszy dołożył siedem asyst. Indywidualna jakość pozwoliła Realowi zachować status niepokonanych, choć rywale w obu przypadkach byli blisko sprawienia niespodzianki.

Jeszcze więcej problemów widać w Eurolidze. Madrytczycy przegrali trzy pierwsze spotkania, w tym 98:102 z Hapoelem Tel Awiw w Sofii. Zderzenie krajowego bilansu 2–0 z europejskim 0–3 dobrze pokazuje, że zespół wciąż pracuje nad stabilnością. Dla Manresy to argument, by nie traktować wyprawy do stolicy jako zadania niewykonalnego. Jednocześnie goście muszą liczyć się z tym, że Real będzie szczególnie zdeterminowany, aby wreszcie odnieść bardziej przekonujące zwycięstwo.

Manresa również ma jednak sporo do poprawy. Najpierw przegrała w Bilbao 92:107, a później u siebie z Breogánem 95:101. Średnio 104 tracone punkty to poważne ostrzeżenie przed spotkaniem z tak groźnym przeciwnikiem. W drugiej kolejce nawet 30 punktów i osiem zbiórek Tima Allena nie wystarczyło do przełamania. Do ligowych niepowodzeń doszła porażka 78:93 z PAOK-iem w Salonikach na otwarcie EuroPucharu. Zespół potrafi punktować, ale na razie nie przekłada się to na kontrolę nad spotkaniami.

Łukasz Kolenda dał już próbkę możliwości: w Bilbao zdobył 16 punktów i był drugim strzelcem drużyny. Przeciwko Breogánowi zakończył występ z siedmioma „oczkami”, więc na razie jego ligowa średnia wynosi 11,5 punktu. Słabiej wypadł w europejskim debiucie Manresy, zapisując na koncie trzy punkty. Wyjazd do Madrytu będzie sprawdzianem tego, czy Polak potrafi utrzymać ofensywną odwagę także przeciwko obrońcom o większym zasięgu i możliwościach fizycznych. Jego wsparcie może być szczególnie potrzebne wtedy, gdy Real zwiększy nacisk na zawodnika z piłką.

Manresa ma przy tym świeże, dobre wspomnienie z tej rywalizacji. W maju pokonała Real 94:87, kończąc serię 25 domowych porażek z madrytczykami i czekanie na takie zwycięstwo trwające 28 lat.

Na zakończenie trzeciej kolejki w Sportklubie hit tej serii, czyli starcie Barcelony z Valencią. Spotkanie w stolicy Katalonii będzie miało dodatkowy ciężar po ubiegłosezonowym finale. Valencia wygrała serię 3–1, a mistrzostwo przypieczętowała właśnie w Palau Blaugrana, zwyciężając 108:84. Katalończycy zdążyli już odpowiedzieć wrześniowym sukcesem 87:86 w półfinale Supercopa Endesa, liga to jednak zawsze liga…

Po dwóch kolejkach ligowych obie drużyny mają po zwycięstwie i porażce. Barcelona rozpoczęła od ofensywnego popisu przeciwko Leymie Coruña, wygrywając 119:101, lecz później uległa Murcii 94:100. Valencia najpierw niespodziewanie przegrała z Lleidą 100:105, następnie pokonała na wyjeździe Saragossę 97:82. Znacznie pewniej mistrzowie weszli w Euroligę: wygrali trzy pierwsze mecze, ostatnio z ASVEL-em 105:92. Barcelona na tym samym etapie ma bilans 2–1 po zwycięstwach nad Efesem i Beşiktaşem oraz porażce w Dubaju.

Dla polskich kibiców najważniejsza jest rosnąca rola Balcerowskiego. Środkowy Barcelony już na inaugurację ACB zdobył 21 punktów i zebrał sześć piłek, osiągając wskaźnik efektywności 30. W Murcii dołożył 12 punktów, choć jego możliwości ograniczały cztery przewinienia. Po dwóch kolejkach daje to średnią 16,5 punktu. To bardzo mocne otwarcie i sygnał, że Polak może być dla nowego zespołu istotnym źródłem punktów pod koszem.

Dobre występy nie ograniczają się do ligi hiszpańskiej. W Dubaju Balcerowski zanotował 10 punktów, trzy zbiórki i dwie asysty, a przeciwko Beşiktaşowi zdobył 11 punktów. Wobec problemów zdrowotnych wśród podkoszowych Barcelony jego odpowiedzialność jest szczególnie duża. Z Valencią liczyć się będą nie tylko skuteczne zakończenia akcji, lecz także obrona obręczy, zastawienie i unikanie szybkich fauli. Właśnie ten mecz powinien najwięcej powiedzieć o tym, jak mocną pozycję Polak buduje sobie na początku sezonu.

Plany transmisyjne Sportklubu z 3. kolejki Ligi ACB:

Rio Breogan – FIATC Girona, sobota 10 października, godz. 21:00 (na żywo)

Real Madryt – Kids&Us Manresa, niedziela 11 października, godz. 12:00 (na żywo)

FC Barcelona – Valencia Basket, niedziela 11 października, godz. 19:00 (na żywo)

foto, źródło. Sportklub

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *