ARTE.tvMedia

Dokument „Pałac Kultury. Niekochany symbol miasta” na ARTE.tv

Jest najbardziej rozpoznawalnym budynkiem Warszawy i jednym z najbardziej kontrowersyjnych miejsc w Polsce. Dla jednych pozostaje symbolem stalinowskiej dominacji, dla innych stał się nieodłącznym elementem miejskiego krajobrazu i przestrzenią codziennego życia. Siedemdziesiąt jeden lat po otwarciu Pałac Kultury i Nauki wciąż budzi emocje i prowokuje pytania: czy można oswoić budynek narzucony przez historię? I dlaczego dziś tak trudno wyobrazić sobie panoramę stolicy bez jego charakterystycznej sylwetki?

 

Od 23 lipca na darmowej platformie streamingowej ARTE.tv dostępny będzie film dokumentalny pt„Pałac Kultury. Niekochany symbol miasta” w reżyserii Jessiki Szczakiel. Premiera zbiega się z obchodami 71-lecia ukończenia budowy PKiN i staje się okazją do ponownego spojrzenia na miejsce, które od dekad dzieli Polaków. To niezwykła okazja, by zedrzeć z Pałacu Kultury warstwę stereotypów i spojrzeć na jego fenomen z nieoczywistej perspektywy. Dokument nie jest jednak opowieścią wyłącznie o architekturze. To przede wszystkim historia ludzi, którzy przez lata nadawali Pałacowi nowe znaczenia – jego pracowników, artystów, historyków, bywalców i warszawiaków, dla których stał się częścią osobistych wspomnień. Z ich perspektywy monumentalny gmach przestaje być jedynie symbolem polityki, a staje się miejscem pełnym codziennych historii i ludzkich emocji.

– Pałac Kultury jest czymś więcej niż tylko budynkiem. To miejsce pełne sprzeczności, emocji i bardzo osobistych historii. Właśnie to najbardziej interesowało mnie podczas pracy nad filmem: spojrzeć na ten symbol nie tylko przez pryzmat historii, ale przede wszystkim przez ludzi, którzy nadają mu dziś nowe znaczenie mówi Jessica Szczakiel, reżyserka filmu „Pałac Kultury. Niekochany symbol miasta”.

PAŁAC OPOWIADA WŁASNĄ HISTORIĘ

Jednym z najbardziej oryginalnych zabiegów zastosowanych przez reżyserkę jest oddanie głosu samemu Pałacowi, czyniąc z niego głównego narratora opowieści. Pałac Kultury i Nauki przemawia do widzów w pierwszej osobie, nie jak bezduszna bryła betonu i stali, lecz jako żywy, samotny świadek historii zmagający się z własnym, trudnym losem. Zwierza się z poczucia odrzucenia i potężnego brzemienia, jakim obarczyła go polityka.

– Byłem znienawidzony i odrzucony. Byłem prezentem, którego nikt nie chciał – słyszymy zza kadru. Dzięki tej intymnej, pełnej melancholii narracji, monumentalny kolos zyskuje ludzkie oblicze, a jego losy zaczynają autentycznie poruszać. – Kiedy siedemdziesiąt lat temu mnie wzniesiono, nikt nie przypuszczał, że przetrwam dłużej niż system – stalinizm i cały socjalizm. Ale te mury są cierpliwe i mogą opowiedzieć najróżniejsze historie – wprowadza widzów do opowieści o sobie tytułowy bohater obrazu.

„DAR”, KTÓREGO NIKT NIE CHCIAŁ

Decyzja o budowie Pałacu Kultury i Nauki zapadła w Moskwie. Miał być „darem narodu radzieckiego dla narodu polskiego”, a jego inicjatorem był sam Józef Stalin. Prace rozpoczęły się w maju 1952 roku, a zakończyły zaledwie trzy lata później – 22 lipca 1955 roku. Głównym projektantem został radziecki architekt Lew Rudniew, który przed stworzeniem ostatecznej koncepcji odbył z polskimi architektami podróż po naszym kraju (udali się m.in. do Krakowa, Chełmna i Zamościa), by wpleść w socrealistyczną bryłę rodzime, renesansowe detale – stąd np. charakterystyczne attyki. Jak zauważają eksperci w filmie, w porównaniu do swoich „moskiewskich sióstr”, warszawski Pałac jest architektonicznie o wiele bardziej delikatny, subtelny i dekoracyjny.

Dzięki filmowi poznamy ciekawą anegdotę o tym, jak ustalono ostateczną wysokość PKiN. Radziecka delegacja z Lwem Rudniewem na czele oraz polscy architekci pod kierownictwem Józefa Sigalina spotkali się na praskim brzegu Wisły. Nad centrum zrujnowanej Warszawy krążył niewielki samolot, który ciągnął za sobą balon mający określić, dokąd będzie sięgać przyszły gmach. Przez radio pilot podawał kolejne pułapy: 100 metrów, 110, 120… Przy 120 metrach Rosjanie uznali, że to absolutnie wystarczająca wysokość. Jednak Polaków – jak wspominał później sam Sigalin – „ogarnął niepojęty amok wielkości” i co chwilę krzyczeli do radia: „Wyżej! Wyżej!”. Ostatecznie to właśnie dzięki uporowi polskich architektów Pałac wystrzelił w górę na niebotyczne 237 metrów (wraz z iglicą), na dekady dominując panoramę Warszawy.

Przy budowie pracowało około 3,5 tysiąca robotników radzieckich, dla których wybudowano specjalne osiedle, oraz około 4 tysięcy polskich. Aby zrobić miejsce dla tego kolosa, zrównano z ziemią ocalałe z wojny fragmenty gęstej zabudowy dawnego centrum Warszawy, bezpowrotnie przerywając bieg takich ulic jak Chmielna czy Złota. PKiN nie powstał więc na pustkowiu – wyrósł na gruzach przedwojennego, tętniącego życiem miasta, stając się – jak ujął to w filmie – „prezentem, którego nikt nie chciał”. W pośpiechu i przy braku odpowiednich zabezpieczeń na budowie zginęło kilkanaście osób.

– I nagle pojawiło się pytanie, co mają ze mną zrobić – z tym „prezentem”, który nigdy prezentem nie był. Ze mną, kamiennym symbolem radzieckiej dominacjiwspomina w filmie symbol Warszawy.

MIASTO W MIEŚCIE

Pałac to nie tylko monumentalna fasada i taras widokowy na 30. piętrze. To w pełni funkcjonujące, pionowe miasto, w którym znajduje się aż 3288 pomieszczeń. – Wchodzi się do wielkiego budynku z ogromnymi salami, a każda ta sala opowiada o czymś innym – to ma niebywały wpływ na wyobraźnięmówią bohaterowie filmu.

Dziś to jedno z najważniejszych centrów kulturalnych i edukacyjnych w Polsce. W jego murach działają aż cztery teatry (Dramatyczny, Studio, Lalka, 6. piętro), wielosalowe kino Kinoteka, dwa muzea (Narodowe Muzeum Techniki oraz Muzeum Ewolucji PAN) oraz uczelnia wyższa – Collegium Civitas. Nie można zapomnieć o Pałacu Młodzieży i jego słynnym basenie (otwartym w 1955 roku jako absolutny luksus w zrujnowanym mieście), na którym wychowały się pokolenia warszawiaków.

Wnętrza kryją także ślady buntu. Choć Pałac miał kształtować małych socjalistów, stał się miejscem narodzin wolnomyślicielstwa, a sztuka tworzyła tu „szczeliny w systemie”. To tu w legendarnej Sali Kongresowej w kwietniu 1967 roku swój historyczny koncert zagrał zespół The Rolling Stones. – Przez kilka godzin nie byłem socjalistycznym pałacem, lecz kawałkiem wolnego świata – wspomina w filmie budynek.

TAJEMNICE PAŁACU

Nawet rodowici mieszkańcy stolicy często nie zdają sobie sprawy z sekretów, jakie kryje PKiN. Jubileusz to świetny punkt wyjścia do zgłębienia pałacowych ciekawostek.

Pracownicy na czterech łapach: Podziemia Pałacu to prawdziwy labirynt, który przypomina żywy organizm. Na samym dole rezyduje stado kotów. Zwierzęta są tam oficjalnie „zatrudnione” do walki z gryzoniami, mają swoich opiekunów i własny budżet.

Podniebni drapieżnicy: Od 1998 roku na 43. piętrze, tuż pod iglicą, gniazdują sokoły wędrowne. Ich życie można śledzić dzięki całodobowej transmisji online.

Zegar Milenijny: Odsłonięty w noc sylwestrową 2000 roku. Jego cztery tarcze mają po 6 metrów średnicy, a każda wskazówka waży ponad 100 kilogramów, co czyni go jednym z najwyższych zegarów wieżowych na świecie.

Kraty na 30. piętrze: Taras widokowy został osiatkowany w 1956 roku po serii głośnych samobójstw, z których pierwsze popełnił młody obywatel Francji.

Zamurowany pokój i odkrycie po 71 latach: W filmie dowiadujemy się o niezwykłym znalezisku powyżej tarasu widokowego, na 31. piętrze. Pracownicy odkryli pomieszczenie, które przez kilkadziesiąt lat było całkowicie zamurowane. W środku odnaleziono oryginalne, drewniane skrzynie z rosyjskimi napisami, zawierające potężne elementy sztukaterii, które pękły w trakcie transportu w latach 50. i zostały tam ukryte przed światem

Popkultura i Vogue: W 2018 roku słynny fotograf Jürgen Teller uwiecznił Pałac na kultowej, monochromatycznej pierwszej okładce „Vogue Polska”, co zapoczątkowało lawinę internetowych memów i sprawiło, że młode pokolenie zaczęło na nowo utożsamiać się z symbolem miasta.

KŁOPOTLIWE DZIEDZICTWO

Żaden budynek w Polsce nie budzi tak ogromnych kontrowersji. Przez dekady Pałac był nazywany „Pekinem” (nawiązując do najbardziej przeludnionej i fatalnej przedwojennej kamienicy) oraz „pięścią Stalina wbitą w centrum Warszawy”. Nic dziwnego, że po 1989 roku regularnie powracały polityczne postulaty jego wyburzenia. Prawdziwą burzę wywołało wpisanie gmachu do rejestru zabytków w 2007 roku. Wtedy dyskusja o rozbiórce ucichła, a Pałac zyskał status kłopotliwego dziedzictwa. Dziś, otoczony nowoczesnymi wieżowcami (w tym wyższym Varso Tower), stracił swój architektoniczny monopol na warszawskim niebie. Nocą nie świeci już w barwach czerwonych flag, lecz mieni się iluminacjami w tęczowych kolorach.

– Przetrwałem. Nie dlatego, że ludzie mnie chcieli, ale dlatego, że nie mogli się mnie pozbyć słyszymy w filmie.

ZBURZYĆ CZY… POKOCHAĆ?

Historia Pałacu Kultury i Nauki to tak naprawdę historia Polski w pigułce – pełna blizn, paradoksów i trudnych kompromisów. Jak podsumowują twórcy filmu, kluczem do przyszłości nie jest nienawiść, ale akceptacja i mądry dialog z historią. Warto spojrzeć na PKiN nie tylko przez pryzmat jego mrocznych korzeni. Pałac to dziś symbol naszego historycznego zwycięstwa. To dowód na to, że nawet najbardziej niechcianego intruza i to, co zostało nam brutalnie narzucone, potrafimy z czasem oswoić, zaadaptować na własnych warunkach, a ostatecznie z powodzeniem „przerobić na swoje”, wypełniając chłodne mury tętniącą życiem kulturą.

– W moim cieniu z ruin wyrosła współczesna Warszawa. Dziś nie jestem już pomnikiem przeszłości – jestem świadkiem nowego początku mówi na koniec dokumentu sam Pałac Kultury.

Film dokumentalny „Pałac Kultury. Niekochany symbol miasta” w reżyserii Jessiki Szczakiel można obejrzeć bezpłatnie z polskimi napisami, od 23 lipca na europejskiej platformie streamingowej

foto, źródło. ARTE.tv

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *