Gala z Las Vegas: Pacquiao-Ugas w Polsacie Sport

Obaj pewni swego, świetnie przygotowani i przekonani, że wiedzą jak pokonać przeciwnika: 42-letni legendarny Filipińczyk Manny Pacquiao (62-7, 39 KO) i 35-letni Kubańczyk Yordenis Ugas (26-4, 12 KO) zapowiadają w Las Vegas świetną walkę. Fakt, że dla obu pojedynek będzie nie tylko o pas WBA i miliony dolarów, ale o honor.

 

Na ważeniu czyli nieco więcej niż 24 godziny przed walką o pas mistrza świata WBA, zarówno Manny Pacquiao jak Yordenis Ugas byli bardzo pewni siebie. Zresztą nie tylko oni, ale także trenerzy czy managerowie. Miałem okazję rozmawiać z Freddie Roachem, trenerem równie legendarnym jak legendarnym pięściarzem jest Pacquiao.

 

 

„Nie widzę tutaj żadnego problemu, patrzymy do przodu” – powiedział Roach. Błyskawicznie wyjaśnił, że nie chodzi o to, że walkę uważa za wygraną, ale że umiejętności Filipińczyka są tak wysokie, że wystarczą do zwycięstwa z Ugasem. Kubańczyk i jego team są przekonani, że wcale nie będzie to prosta sprawa. Według ich opinii Manny przystępuje do walki uważając, że dostał znacznie łatwiejszego rywala niż ten zapowiedziany pierwotnie, kontuzjowany Errol Spence Jr. I będzie myślał, że miał się bić z jednym z najlepszych w kategorii P4P, bez podziału na kategorie wagowe, a przyjdzie mu walczyć „tylko” z jednym z najlepszych w kategorii półśredniej. Takie obawy, jeśli chodzi o sposób podejścia do walki „Pacmana” ma także część dziennikarzy, zastanawiając się czy na pewno Pacquiao na Kubańczyka wyjdzie podobnie zmotywowany jak był na niepokonanego Amerykanina.

Tej motywacji na pewno nie zabraknie – i widać ją na każdym kroku – u Yordenisa Ugasa. Pięściarza z niezwykłą przeszłością, który sześciokrotnie próbował uciec z Kuby, trafiając nawet za to więzienia. Nie pomogło nawet to, że zdobył dla Kuby brązowy medal igrzysk, bo wiadomo, że jeśli jesteś Kubańczykiem i chcesz zdobywać pasy wśród zawodowców, musisz z Kuby uciec. W 2010 roku mu się wreszcie udało, trafił do USA przez Meksyk. Był nawet moment, kiedy Ugas postanowił skończyć z boksem, przestał już wierzyć, że spełni marzenia ale dobrze, że nie zrezygnował: w ostatnich sześciu latach przegrał tylko raz, i to w kontrowersyjny sposób, z Shawnem Porterem.

Jak może wyglądać pojedynek w „T-Mobile Arena”? Jeśli będzie funkcjonował lewy prosty Kubańczyka, będzie potrafił trzymać na dystans znacznie mniejszego, mającego krótszy zasięg ramion Pacquiao, będzie na dobrej drodze do zwycięstwa. Ale łatwiej powiedzieć niż to zrobić. Taką taktykę miało na Filipińczyka wielu rywali, ale jego niezwykle szybki, niekonwencjonalny sposób skracania dystansu i szybkiego zadawania ciosów okazała się dla zdecydowanej większości nie do przebrnięcia. Niby byli na to przygotowani, to działa na sparingach, ale nie działało przeciwko pięściarskiej legendzie. Sporo uwagi poświęca się też zawsze znakomicie przygotowanemu kondycyjnie Ugasowi, który często w drugiej części walki walczy lepiej niż w pierwszych sześciu rundach. Ale tutaj może być podobnie jak z tym skracaniem dystansu: może się okazać, że nawet 42-letni Pacquiao będzie bił przez pełen dystans z pełną szybkością, nie tracąc kondycji.

Oprócz głównej walki wieczoru mogę polecić pojedynek byłych championów, którzy na tym etapie kariery muszą walczyć o wszystko – Victora Ortiza (32-6, 25 KO) z Robertem Guerrero (36-6, 20 KO) oraz walkę chcącego pójść w ślady legendarnego rodaka, także Filipińczyka Marka Magsayo (22-0, 15 KO) z byłym meksykańskim mistrzem Julio Ceją (32-4, 28 KO). Kibice, którzy przyjdą do „T-Mobile Arena” i miliony tych, którzy usiądą w sobotnią noc przed telewizorami na pewno się boksem w Las Vegas się nie zawiodą.

Transmisja gali Pacquiao-Ugas w nocy z soboty na niedzielę od godz. 3.00 w Polsacie Sport

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *