ME siatkarzy 2019: Polska – Francja. Transmisja w Polsacie, Polsacie Sport i Super Polsacie

Marzenia kibiców siatkarskiej reprezentacji Polski o złotym medalu mistrzostw Europy prysły niczym bańka po czwartkowej porażce w Arenie Stożice. Podopieczni Vitala Heynena okazali się gorsi od Słoweńców (1:3), jednak na pogrążanie się w rozpaczy nie ma czasu. W sobotę przyjdzie im się bowiem zmierzyć z Francuzami, a stawką będą brązowe medale czempionatu.

 

 

 

Nie tak wyobrażaliśmy sobie przebieg mistrzostw Europy w siatkówce. Sposób, w jaki reprezentacja Polski rozprawiała się z kolejnymi rywalami w fazie grupowej, rozbudził nasze nadzieje na udział Biało-Czerwonych w wielkim finale. Wystarczy powiedzieć, że w fazie grupowej, na przestrzeni pięciu meczów, stracili tylko jednego seta, a zwycięski marsz kontynuowali również w 1/8 i ćwierćfinale. W fazie pucharowej najpierw gładko rozprawili się z Hiszpanami (25:18, 25:13, 25:16), a później wyrzucili za burtę turnieju Niemców (25:19, 25:21, 25:18).

W obliczu dość niespodziewanego wyeliminowania Rosji przez reprezentację Słowenii, okazało się, że to właśnie w Lublanie powalczymy z gospodarzami o udział w finale mistrzostw Starego Kontynentu. Wydawało się, że Słoweńcy, mimo przewagi własnej hali i dopingu publiczności, nie będą faworytami czwartkowego półfinału.

Rzeczywistość okazała się jednak zdecydowanie bardziej „szara” niż chcieli w to wierzyć selekcjoner Heynen, polscy siatkarze, a na końcu kibice. Od początku spotkania Słoweńcy grali z wielką determinacją i choć nie ustrzegli się wielu błędów własnych, to udało im się zdominować Biało-Czerwonych w kilku elementach. Przede wszystkich grali konsekwentnie, a do tego w kluczowych momentach potrafili zaryzykować, przechylając tym samym szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Na domiar złego nasz zespół nie funkcjonował tak, jak zdążył nas do tego przyzwyczaić we wcześniejszych spotkaniach. Słabe zawody zaliczył rozgrywający Fabian Drzyzga, który dokonywał złych wyborów, przez co kulało wykańczanie akcji przez Wilfredo Leona, Michała Kubiaka, Macieja Muzaja i Dawida Konarskiego. Za mało graliśmy środkiem, przez co praktycznie bez pracy pozostawał Piotr Nowakowski. Znamienne było również zagubienie drugiego ze środkowych, Mateusza Bieńka, który często skakał do bloku w pierwszym tempie i umożliwiał tym samym rywalom skuteczne „rozrywanie” tej formacji w naszej grze.

– Zagraliśmy bardzo słabo. Nasi przeciwnicy też nie zaprezentowali niczego spektakularnego, ale byli lepsi w kluczowych momentach i wygrali zasłużenie. Nie usprawiedliwiałbym porażki atmosferą panującą w Arenie Stożice. W naszych halach kibice dopingują w podobny sposób, więc jesteśmy do tego przyzwyczajeni – powiedział kapitan reprezentacji Polski Kubiak.

Na porażkę ze Słoweńcami nic już nie poradzimy, teraz pozostaje jedynie podnieść głowy i z nowymi siłami przystąpić do meczu o brązowy medal mistrzostw Europy, w którym naszymi przeciwnikami będą Francuzi. „Earvin N’Gapeth i spółka” przegrali bowiem po wyrównanym pojedynku z Serbami (2:3), a na korzyść naszej drużyny będzie przemawiał z pewnością fakt, że pięciosetowy pojedynek rozegrali oni dzień później. Po stronie „Trójkolorowych” pozostanie z kolei przewaga własnej hali, ponieważ turniej finałowy rozgrywany jest w Paryżu.

– Chciałem wrócić ze złotem, nie udało się nam i co mogę teraz zrobić? Płakać nie będę. W moim dorobku medalowym nie ma jeszcze krążka z mistrzostw Europy, więc brązowy też mnie ucieszy. Przed nami jeszcze ostatni mecz. Chcemy ten turniej zakończyć zwycięstwem – powiedział środkowy reprezentacji Polski Bieniek tuż po półfinale ze Słowenią.

Przedmeczowe studio od godziny 17.00 w Polsacie Sport. Transmisja spotkania Polska – Francja od godziny 17.50 w Polsacie, Polsacie Sport oraz Super Polsacie. Komentują: Tomasz Swędrowski i Wojciech Drzyzga.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *